W rzeczywistości, w której coraz częściej nie wiemy, kto stoi po drugiej stronie ekranu – człowiek czy system – technologia jest ważna, ale to relacja z dorosłym pozostaje najskuteczniejszą strategią bezpieczeństwa dzieci.
Obchodzimy dziś Dzień Bezpiecznego Internetu – inicjatywę europejską, której organizatorem w kraju są instytut badawczy NASK oraz Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Z tej okazji chcemy zatrzymać się na chwilę i zapytać, czym internet jest dziś.
Zgodnie z dostępnymi definicjami, to w uproszczeniu, sieć umożliwiająca łatwą komunikację oraz udostępnianie danych. To, co zmieniło się jednak w ostatnich latach, to użytkownicy tej przestrzeni. Internet nie jest już wyłącznie przestrzenią ludzi, a coraz większa część ruchu i treści jest generowana automatycznie. Dodatkowo nie ma aktualnie prostego sposobu, by odróżnić człowieka od systemu.
Boty, algorytmy i iluzja rozmowy
Według najnowszych danych PAP już ponad połowa ruchu w internecie jest generowana przez boty, czyli automatyczne oprogramowanie, które wykonuje zadania bez bezpośredniej ingerencji człowieka. Co to oznacza w praktyce?
Do tej pory nie zawsze mieliśmy pewność, z kim rozmawiamy w internecie – kto stoi za profilem w mediach społecznościowych czy dyskusją na forum. Czy to na pewno młody mężczyzna, koleżanka z podwórka albo nauczyciel? Teraz dodatkowo nie wiemy, czy to człowiek, czy maszyna.
Sztuczna inteligencja potrafi dziś bardzo dobrze naśladować sposób komunikacji ludzi. Często jest też trenowana tak, by odpowiadać w sposób zgodny z oczekiwaniami odbiorcy i wzmacniać jego przekonania. Profile osób, które w rzeczywistości nie istnieją, publikują posty na forach i same sobie odpowiadają, komentują artykuły czy kontaktują się z klientami firm, które nie zawsze odpowiednio jasno informują, że nie mamy do czynienia z człowiekiem.
Boty bardzo często są stosowane do osiągnięcia konkretnych celów, takich jak na przykład wzmacnianie emocji – treść emocjonująca generuje większy ruch w sieci, co jednocześnie wiąże się z zyskiem finansowym i rozgłosem. W bardziej niepokojących scenariuszach boty są wykorzystywane także do realizowania celów politycznych, m.in. do polaryzowania społeczeństwa, szerzenia dezinformacji czy manipulowania opinią publiczną.
Wydaje nam się, że „wszyscy” o czymś wiedzą, mówią lub uważają tak samo, a nie zdajemy sobie sprawy, że duży ruch został zrealizowany przy pomocy automatów. Co dodatkowo istotne, internet nie pokazuje wszystkim tego samego, a systemy podpowiadają nam treści podobne do tych, na które wcześniej reagowaliśmy, stopniowo zawężając obraz rzeczywistości.
Dlaczego nie da się mieć pewności
Czy możemy ocenić, kto stoi za daną wypowiedzią? Warto zwracać uwagę choćby na to, czy nazwa użytkownika nie wzbudza naszych podejrzeń – najczęściej nazwy zakończone wieloma cyframi mogą (ale nie muszą) być profilami osób, które nie istnieją. Często zdjęcie nie współgra z danymi osobowymi (najczęściej w podejrzanych opiniach na temat usług czy produktów), a profile w mediach społecznościowych mają małą liczbę kontaktów i świeżą datę założenia. Zdarza się, że wypowiedzi bota są niezgodne z kontekstem wątku lub taka sama treść powtarza się w wielu miejscach.
Warto jednak pamiętać, że są to jedynie sygnały ostrzegawcze, a nie dowody – coraz częściej profile tworzone automatycznie nie różnią się wizualnie ani językowo od prawdziwych użytkowników. Oczywiście za takimi profilami nie muszą stać automaty, często to również ludzie, którzy zawodowo lub dla zabawy zajmują się generowaniem sztucznego ruchu w sieci.
Gdy internet zaczyna uczyć się sam na sobie
Duże modele językowe, z którymi możemy się komunikować jak z człowiekiem, musiały przetworzyć olbrzymią ilość danych, aby generować treści na „każdy temat” oraz naśladować nasz język czy schematy myślenia.
Aby było to możliwe, twórcy przekazywali algorytmom treści książek, artykułów, zdjęcia oraz wiele innych dostępnych publikacji. Modele nadal uczą się na interakcjach z użytkownikami oraz nowych treściach w internecie, a ponieważ same tworzą coraz więcej tych treści, mamy do czynienia z sytuacją, w której uczą się same od siebie.
Niesprawdzone informacje, niskiej jakości teksty czy manipulacje stają się źródłem danych dla algorytmu, którego często pytamy o poradę czy fakty. To, co widzimy w sieci, coraz rzadziej jest czyimś osobistym doświadczeniem.
AI w rolach ekspertów i influencerów
Istnieją już serwisy społecznościowe tworzone dla botów. Niedawno świat obiegła informacja o platformie Moltbook, wzorowanej na forum Reddit, gdzie treści mogą publikować tylko automaty, a ludzie biernie się przyglądać. Serwis wzbudził liczne kontrowersje ze względu na tematykę rozmów chatbotów, chociaż eksperci podkreślają, że wątpią w prawdziwość wpisów, a same automaty niekoniecznie wchodzą obecnie w prawdziwe interakcje (źródło).
W popularnych mediach społecznościowych pojawiają się już profile postaci wygenerowanych przez AI, które wprowadzają w błąd, podając się za ekspertów. Znajdziemy tam np. „lekarza”, który pozuje na tle certyfikatów zawodowych, nagrywa filmy i udziela porad medycznych. Bardzo często, po zdobyciu zaufania nieświadomych odbiorców, zaczyna sprzedawać suplementy diety.
Reklamy produktów kosmetycznych również weszły na nowy poziom – reklamują je influencerki wygenerowane przez AI, które pokazują, jak wykonują makijaż czy używają kosmetyków. Bez problemu odpowiadają na wiadomości, pokazują swój poranek, życie prywatne i zawodowe. W trakcie szybkiego scrollowania niemal nie sposób odróżnić ich od prawdziwych ludzi.
Kto dziś tworzy internet?
Dziś internet tworzą nie tylko dorośli i firmy, ale także dzieci i młodzież, influencerzy oraz systemy automatyczne – algorytmy i boty. Dzieci nie są już wyłącznie odbiorcami treści, lecz ich aktywnymi uczestnikami: komentują, udostępniają, nagrywają i reagują, realnie wpływając na to, co widzą inni. Kiedy więc mówimy o bezpiecznym internecie, myślimy przede wszystkim o dzieciach, bo to one dorastają w środowisku, którego nie tylko doświadczają, ale które współtworzą każdego dnia.
W świecie, w którym granica między treściami tworzonymi przez ludzi i systemy coraz bardziej się zaciera, kluczowe staje się to, czy dzieci mają obok siebie dorosłych, którzy pomogą im ten świat rozumieć, a nie tylko go kontrolować.
Regulacja i relacja
Biorąc pod uwagę, jak szybko zmienia się dziś świat cyfrowy i jak internet potrafi nas zaskakiwać z dnia na dzień, łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że i tak nie możemy nic zrobić, więc nie ma co się przejmować, albo że należałoby zakazać wszystkiego regulacjami prawnymi. Narzędzia kontroli rodzicielskiej, prawo czy ograniczenia wiekowe są zdecydowanie potrzebne i ważne. Należy dążyć do mądrych, przemyślanych regulacji, równocześnie z edukacją i upowszechnianiem dobrych praktyk. Z całą pewnością jednak nie mają one szans nadążyć dziś za tempem zmian i nie przewidzą wszystkich sytuacji.
Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu chcielibyśmy przypomnieć i podkreślić, jak ważna jest relacja. Relacja rodzica z dzieckiem, która będzie strategią bezpieczeństwa. W sytuacji, gdy dziecko trafi na coś, czego nie obejmują żadne filtry ani regulaminy, kluczowe staje się to, czy wie, do kogo może się zwrócić. Relacja oparta na zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa sprawia, że dziecko ma gotowość, by pokazać dorosłemu trudną treść lub niepokojącą wiadomość zanim problem się pogłębi. W świecie, w którym nie zawsze wiemy, kto i co stoi po drugiej stronie ekranu, relacja nie jest dodatkiem do bezpieczeństwa, lecz jego realnym fundamentem.
Co wzmacnia gotowość dziecka do rozmowy
- Dzielenie się z dzieckiem tym, co robimy w sieci – mówienie dziecku, co robimy online i po co (praca, odpoczynek, szukanie informacji), zamiast ukrywania telefonu jako „czarnej skrzynki”.
- Wspólne eksplorowanie internetu – zainteresowanie tym, co dziecko ogląda, kogo obserwuje i co je ciekawi, bez oceniania i wyśmiewania.
- Język bez straszenia – rozmowy o internecie oparte na ciekawości i zrozumieniu, a nie na zakazach i moralizowaniu.
- Zgoda na błędy – jasny komunikat, że dziecko może przyjść po pomoc nawet wtedy, gdy złamało ustalone zasady.
Co osłabia relację
- Reagowanie karą lub paniką na każde trudne doświadczenie dziecka w sieci.
- Wyśmiewanie lub bagatelizowanie tego, co dziecko uznaje za ważne.
- Kontrola bez rozmowy i wyjaśniania powodów.
Wspólna odpowiedzialność
Budowanie relacji wokół internetu to proces, który nie polega na jednorazowej rozmowie ani na perfekcyjnych zasadach. To raczej codzienna obecność dorosłych oraz zainteresowanie tym, co dziecko robi w sieci, a także gotowość do wspólnego zmierzenia się z sytuacjami, które pojawiają się w cyfrowym świecie. Nie wszystko w internecie da się przewidzieć ani kontrolować, dlatego prawdziwe bezpieczeństwo musi opierać się na relacji.
Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu warto sięgnąć po materiały przygotowane przez ekspertów DBI – scenariusze, poradniki i rekomendacje dla rodziców i opiekunów, które pokazują, jak rozmawiać z dziećmi o internecie i jak towarzyszyć im w cyfrowej codzienności: saferinternet.pl
Źródła:
Ponad połowę ruchu w sieci generują boty: pap.pl
Czym jest Moltbook – platforma dla botów AI: wnp.pl
Arty
kuł przygotowany przez Magdalenę Drogosz


0 komentarzy